Archiwum

wysiwy dont g

I wiecie co....

M. po prostu prowokuje takie sytuacje i do siebie to caly czas przyciaga.
Bo zaczalem gadac jak G. do niego.

Nie mam ochoty babrac sie w jego bagnie, bo on obiecal klientowi gruszki na wierzbie i teraz ja mam je tam popodwieszac tak zeby wygladalo to naturalnie.

Temat walkowany byl kilka zlecen temu, stanelo na tym ze nie warto tego wogole oferowac klientom.
A on zaoferowal to nastepnemu.

I teraz takie gadki strzela, ze mi sie odechciewa.
Zrzucilem na nowego. Niech sie proboje bawic. Ja sie nie zajmuje wygwizdami.

Dla zainteresowanych dostepne archiwum rozmowy na gg :P
  • 2007-01-23 22:28:33
  • kategoria: Praca?
  • prywatność: 0
  • skomentuj 1