Wszystko do kupy
No dobra, wkoncu by sie przydalo cos napisac.
M. z G. sie poklocili i skonczyli wspolprace. I chyba wogole sie nie chca juz znac.
A ja wybralem sie wogole w to nie wtracac. Ich sprawa. M. zostal troche na lodzie. G. pracy szuka, dobra.
A ja dzisiaj mialem rozmowe z M. ktory wymyslil jakby to rozwiazac pare problemow za jednym razem.
Jego jakastam przyjaciolka szuka mieszkania ale nie stac jej na cale, a ja chetnie bym sie stad wyprowadzil, wiec moznaby nas razem zgadac, dostalbym od M. umowe na etacik, wyprowadzil sie stad i wszystko cacy.
A moze i nie.
W sumie nie wiem.
Mam ostatnio stresa znowu bo sie odezwalo panstwo i chca mnie zatrudnic od czego ja sie migam od gdzies 7 lat.
Mam juz tego dosyc, w domu nie czuje sie bezpiecznie. Costam znow przerobilem w zwiazku z tym, ale mam ochote po prostu zniknac.
Wymeldowac sie, wyprowadzic, zmienic numer telefonu, papa, nie ma mnie, wyjechalem do anglii, lub cos.
Boje sie uzalezniac od M. w kwestii kasy, boje sie uzalezniac od drugiej osoby i jej wyplacalnosci, boje sie palic za soba mosty, boje sie niepewnosci, nieznanego, boje sie ze mi nie wyjdzie.
Czy to moja kreacja? czy tylko wabik jakis, kolejne sztuczki M. jego slawetne NLP, ze wszystko cacy, ze bedzie dobrze, a tak naprawde sie wali naokolo.
Mam studia do skonczenia, do zaplacenia. Co miesiac idzie te 480 zeta, do tego dorzucic koszt mieszkania nie wiem ile, do tego codzienne wydatki, sezonowe wydatki i wogole.
Ja nie umiem zyc samodzielnie na dluzsza mete. Wiem ze czas najwyzszy by sie nauczyc.
A teraz mam okres sesyjny, cza sie uczyc, kolokwia jedno za drugim, moze uda sie wymigac od egzaminow :)
Kasy mam na nastepny semestr i kawalek.
Takie zycie z dnia na dzien okazuje sie ze nie jest zbyt elastyczne jezeli chodzi o duze zmiany. Czaby cos tu zmienic.
Nadal czekam na analize Leszka, jeszcze m/w 2 tygodnie do konca terminu realizacji. Moze ona cos mi powie przydatnego.
M. z G. sie poklocili i skonczyli wspolprace. I chyba wogole sie nie chca juz znac.
A ja wybralem sie wogole w to nie wtracac. Ich sprawa. M. zostal troche na lodzie. G. pracy szuka, dobra.
A ja dzisiaj mialem rozmowe z M. ktory wymyslil jakby to rozwiazac pare problemow za jednym razem.
Jego jakastam przyjaciolka szuka mieszkania ale nie stac jej na cale, a ja chetnie bym sie stad wyprowadzil, wiec moznaby nas razem zgadac, dostalbym od M. umowe na etacik, wyprowadzil sie stad i wszystko cacy.
A moze i nie.
W sumie nie wiem.
Mam ostatnio stresa znowu bo sie odezwalo panstwo i chca mnie zatrudnic od czego ja sie migam od gdzies 7 lat.
Mam juz tego dosyc, w domu nie czuje sie bezpiecznie. Costam znow przerobilem w zwiazku z tym, ale mam ochote po prostu zniknac.
Wymeldowac sie, wyprowadzic, zmienic numer telefonu, papa, nie ma mnie, wyjechalem do anglii, lub cos.
Boje sie uzalezniac od M. w kwestii kasy, boje sie uzalezniac od drugiej osoby i jej wyplacalnosci, boje sie palic za soba mosty, boje sie niepewnosci, nieznanego, boje sie ze mi nie wyjdzie.
Czy to moja kreacja? czy tylko wabik jakis, kolejne sztuczki M. jego slawetne NLP, ze wszystko cacy, ze bedzie dobrze, a tak naprawde sie wali naokolo.
Mam studia do skonczenia, do zaplacenia. Co miesiac idzie te 480 zeta, do tego dorzucic koszt mieszkania nie wiem ile, do tego codzienne wydatki, sezonowe wydatki i wogole.
Ja nie umiem zyc samodzielnie na dluzsza mete. Wiem ze czas najwyzszy by sie nauczyc.
A teraz mam okres sesyjny, cza sie uczyc, kolokwia jedno za drugim, moze uda sie wymigac od egzaminow :)
Kasy mam na nastepny semestr i kawalek.
Takie zycie z dnia na dzien okazuje sie ze nie jest zbyt elastyczne jezeli chodzi o duze zmiany. Czaby cos tu zmienic.
Nadal czekam na analize Leszka, jeszcze m/w 2 tygodnie do konca terminu realizacji. Moze ona cos mi powie przydatnego.
- 2007-01-06 00:57:47
- kategoria:
- prywatność: 0
- skomentuj 0