Ambicja
Wlasnie M. mnie zjechal, bo nie spelnilem jego oczekiwan.
Chcial analizy, dostal analize, i co tu wiecej.
W sumie ostatnio coraz bardziej dostaje podpowiedzi, ze jednak to nie moja droga.
Firma, klienci, relacje... nie mam na to ochoty.
Nie lubie ryzyka, wole bezpieczenstwo, pewnosc, gwarancje.
I lubie robic www. I to jest cos, co jest dla mnie pewne i stabilne.
I chyba po prostu sie na tym skoncentruje, naucze sie ruby, ajaxa, php, mysql i innych takich.
Nie mam wogole ochoty na rozmowy z klientami, na wyjazdy, dojazdy.
Chcialem byc adminem, i jestem, mam w opiece 2 male serwerki, poznalem w miniaturce, co to jest, z czym to sie je. Poznalem, ze to wcale nie jest pewniak, ze jest wiele zaleznosci zewnetrznych nad ktorymi ciezko lub nie jest sie w stanie zapanowac. A jak cos w sieci padnie, to przeciez przez serwer to leci, wiec to wina serwera. (tak mowia klienci)
I mam okazje zostac adminem w wiekszej firmie.
I jakos tak ciagle sie to odwleka z przyczyn 'losowych'. I uswiadomilem sobie, ze ja niezabardzo chce sie w to pakowac. Bo nie mam ochoty sie meczyc.
Chce zeby to, co robie sprawialo mi przyjemnosc. Jestem wygodny.
I ostatnio tez na zajeciach z zarzadzania babka mowi ciekawe rzeczy z punktu psychologicznego.
O ambicjach, o ryzyku, o informacji.
I wychodzi na to, ze nie jestem ambitny, lubie wszystko wiedziec, bo wtedy mam gwarancje i pewnosc co moze sie zdazyc, no i nie lubie ryzyka, bo ono sie wiaze z niepewnoscia.
Ambicja, wyscig szczurow, musisz byc ambitny, dazyc do celu po trupach, sprzedac sie, wybic, zwyciezyc, wygryzc, jak tego nie robisz, to jestes gorszy.
I to ma byc fajne?
Czyli co? praca od 8 do 16?
Przychodze, robie swoje, wychodze, i na ten moment moja odpowiedzialnosc sie konczy, ja prace skonczylem, przyjde jutro.
A moze jest lepsze rozwiazanie.
Chcial analizy, dostal analize, i co tu wiecej.
W sumie ostatnio coraz bardziej dostaje podpowiedzi, ze jednak to nie moja droga.
Firma, klienci, relacje... nie mam na to ochoty.
Nie lubie ryzyka, wole bezpieczenstwo, pewnosc, gwarancje.
I lubie robic www. I to jest cos, co jest dla mnie pewne i stabilne.
I chyba po prostu sie na tym skoncentruje, naucze sie ruby, ajaxa, php, mysql i innych takich.
Nie mam wogole ochoty na rozmowy z klientami, na wyjazdy, dojazdy.
Chcialem byc adminem, i jestem, mam w opiece 2 male serwerki, poznalem w miniaturce, co to jest, z czym to sie je. Poznalem, ze to wcale nie jest pewniak, ze jest wiele zaleznosci zewnetrznych nad ktorymi ciezko lub nie jest sie w stanie zapanowac. A jak cos w sieci padnie, to przeciez przez serwer to leci, wiec to wina serwera. (tak mowia klienci)
I mam okazje zostac adminem w wiekszej firmie.
I jakos tak ciagle sie to odwleka z przyczyn 'losowych'. I uswiadomilem sobie, ze ja niezabardzo chce sie w to pakowac. Bo nie mam ochoty sie meczyc.
Chce zeby to, co robie sprawialo mi przyjemnosc. Jestem wygodny.
I ostatnio tez na zajeciach z zarzadzania babka mowi ciekawe rzeczy z punktu psychologicznego.
O ambicjach, o ryzyku, o informacji.
I wychodzi na to, ze nie jestem ambitny, lubie wszystko wiedziec, bo wtedy mam gwarancje i pewnosc co moze sie zdazyc, no i nie lubie ryzyka, bo ono sie wiaze z niepewnoscia.
Ambicja, wyscig szczurow, musisz byc ambitny, dazyc do celu po trupach, sprzedac sie, wybic, zwyciezyc, wygryzc, jak tego nie robisz, to jestes gorszy.
I to ma byc fajne?
Czyli co? praca od 8 do 16?
Przychodze, robie swoje, wychodze, i na ten moment moja odpowiedzialnosc sie konczy, ja prace skonczylem, przyjde jutro.
A moze jest lepsze rozwiazanie.
- 2006-12-02 14:23:33
- kategoria: Praca?
- prywatność: 0
- skomentuj 3