Archiwum

Care and feeding....

Wczoraj mi wyszlo, ze trzymam jakies urazy.
Ale nie zabardzo chcialy wyjsc jakie, wiec temat odstawilem.

No i dzisiaj rano zostalem zbudzony przed czasem, potem nie moglem zasnac, a w sumie co, zostala mi 1h do wstania.
Wkoncu z pretensjami wyruszylem do kuchni. Gdzie zazadalem przeprosin.

Z przeprosin nic nie wyszlo, ale mialem idealny pokaz co trzymam.

No wiec czas to puscic.
Opornie szlo. Standardowe argumenty typu, bo jak przebacze, to to sie i tak powtorzy itd itp.

Ale wkoncu zrozumialem po co trzymamy urazy.
Zeby pamietac.
Zeby obwiniac.
Zeby czuc sie zranionym.
Zeby sobie od czasu do czasu przyciagnac cos podobnego zeby przypomniec.
Zeby doczekac sie tego przepraszam.


Warto?
Tyle cierpienia o przepraszam?

To ja nie dziekuje.
I poszlo.
I puszczam teraz po kolei rozne urazy.
Do mamy, do swiata, do roznych ludzi z dziecinstwa, do ojca.

I co jeszcze. Nie wazne, czy cos naprawde zaszlo czy nie, dlaczego zaszlo, po ktorej stronie racja, kto jest wazniejszy bla bla bla...
Wazne jest to, ze jezeli jest uraz, to warto go puscic.
Bo to daje same korzysci.

Naprawde poczulem sie lepiej. Rozluzniony, swobodny, radosny :)


(i w sumie nie uzylem w notce ani razu slowa pielęgnacja :) a w sumie o to chodzi, o takie pieczolowite pielegnowanie urazow, przypominanie, dogladanie czy aby jeszcze boli.... a i fizyczne skutki tez moga byc, a jak.....)
  • 2006-10-17 17:25:40
  • kategoria: Cale zycie jest rozwojem
  • prywatność: 0
  • skomentuj 1